„Grey” – E. L. James

Hit czy kicz? Oczywiście, że hit. Inaczej nie sprzedałaby się nakładzie ponad 125 mln egzemplarzach i nie została nominowana w Plebiscycie Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans.

Anastasia Steele i Christian Grey – zauroczenie, fascynacja i pożądanie od pierwszego wejrzenia. Ona – delikatna, nieśmiała, niewinna i zjawiskowa . On – inteligentny, przystojny, apodyktyczny z mroczną przeszłością. Wszyscy wiemy o co chodzi, więc nie będę przedstawiała przebiegu akcji. Skupię się na moich przemyśleniach i rozważaniach 🙂

Krytycy prześcigali się w niekorzystnych komentarzach. Tak łatwo jest krytykować innych…no cóż, niektórzy tylko to potrafią. Ja osobiście byłam zachwycona trzema pierwszymi tomami. Czwarta część mnie nie powaliła. Lustrzane odbicie pierwszej tylko opowiedziane z męskiej perspektywy. Grey nie był dla mnie już zagadką i książka, tak naprawdę nie ukazała mi nic nowego. Prawdę mówiąc, to krytycy są w błędzie, bo jaki facet nie chciałby takiej kobiety? Ana to uosobienie seksapilu – piękna, powabna, zmysłowa, a do tego uległa i zawsze ma ochotę. Nie wymiguje się bólem głowy (haha) no i lubi eksperymentować. Panowie zazdrość przez Was przemawia… 🙂

Grey – nie oszukujmy się …przecież to facet marzenie. Przystojny, romantyczny, tajemniczy, zdyscypilnowany ze zranionym sercem – a to już działa na nasze zmysły. Nie wspomnę, że cholernie bogaty i zdolny zaspokoić każde jej pragnienie. Taki mezalians w nowoczesnym wydaniu.Przeszłość Greya kładzie cień na całym jego życiu, co odbija się w sadystycznym podejściu do seksu i wstręcie do siebie. Ja i zapewne jeszcze połowa kobiet lubimy pomagać, opiekować się i  pociągają nas niegrzeczni chłopcy, których możemy „zmieniać”.

Niektórzy wstydzą się nawet pomyśleć o swoich fantazjach erotycznych, a Erika Mitchell potrafiła to bardzo fajnie opisać. Jakbym miała wybierać między książką a filmem to zdecydowanie  – książka. Czyta się ją lekko, przyjemnie, pobudza nasze zmysły i wyobraźnię. Jest niesamowitym afrodyzjakiem.

Czytając komentarze natknęłam się na takie opinie: „…dla niedorżniętych gospodyń domowych”, „prymitywny język”, „grafomania i tandeta” – piszą to chyba osoby zazdrosne, bo inaczej nie można tego wytłumaczyć. Biorąc to na logikę, jakby książki napisała osoba pozbawiona talentu, to czy byłby taki odzew, takie zainteresowanie? Czy książki tłumaczone był były w 52 językach? Może styl pisania i język nie są wyrafinowane, ale dzięki temu dotarły do takiej rzeszy ludzi. Książki powinno się czytać płynnie, a nie zastanawiać się co pisarzowi chodziło po głowie albo siedzieć ze słownikiem i szukać znaczenia słów.

Polecam serię i podpisuję się pod nią dwiema rękami :-). Jeśli chodzi o tom czwarty, oczekiwałam czegoś innego…chociaż moja koleżanka uważa, że ta część jest najciekawsza. Jak widzimy, wszystko to kwesta gustu.

Jedna myśl na temat “„Grey” – E. L. James

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: